• Wpisów: 94
  • Średnio co: 13 dni
  • Ostatni wpis: 22 dni temu, 17:25
  • Licznik odwiedzin: 23 511 / 1249 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
kochankapanam
 
Znowu mi się Pan S. śnił. I znowu śnił mi się w TAKI a nie inny sposób... nadal też zachowuje się tak jak się zachowuje. Ostatnio posunął się do objęcia mnie ramieniem gdy skacowana stałam w kuchni... coś mi tu śmierdzi...
 

kochankapanam
 
Niczym schorowana astmatyczka leżę w łóżku popijając syropek, który w teorii ma mi pomóc wykrztusić całą flegmę z płuc, ale jakoś teoria z praktyką najwyraźniej mało ma wspólnego. No to leżę dalej :)
 

kochankapanam
 
Miałam o tym nie pisać, ale ból głowy przeszedł a wizja jutrzejszego dnia w pracy jest dość... nieciekawa. W związku z tym muszę gdzieś wypluć tę kluchę, która od kilku tygodni grzęźnie w gardle. Ot i jest pewien człowiek, nazwijmy go Panem S. Ów przedstawiciel męskiego gatunku ostatnimi czasy irytuje mnie niesamowicie swoim zachowaniem, objawiającym się w sposób dość zastanawiający. W sumie między nami jest jak między bratem a siostrą. Lejemy się na potęgę, wkurzamy nawzajem, wyzywamy od najróżniejszych. Oczywiście wszystko na żarty, z uśmiechem na twarzy i ogromną frajdą, bo rzadko spotkać można osobę z dużym dystansem do siebie. Generalnie bardzo miło spędzamy czas, sympatycznie się rozmawia, jeszcze sympatyczniej naparza pięściami i generalnie ilekroć wyczuję motyle w żołądku, staram się je eliminować robiąc kilka podskoków i topiąc cholerne owady w kwasie żołądkowym (powodem jest to, iż jak mniemam jest to uczycie nieodwzajemnione). Ale czasem mam wrażenie, i bardzo możliwe że to tylko moje chore wymysły, że  niektóre jego zachowania, niektóre wypowiedzi przekraczają granice brat-siostra i lecą na łeb na szyje w siną dal... i teraz nie wiem czy to mi na mózg padło, czy mi się nie wydaje. A jeśli mi się nie wydaje, to wychodziłoby na to, że mam cholerne szczęście do mężczyzn zajętych, gdyż ów Senior S. jest zajęty. Nie permanentnie, ale jednak. Cdn, jak mniemam :P
  • awatar S.B.B.: Wiesz... nie istnieje coś takiego jak przyjaźń męsko damska... A jeśli komuś wydaje się, że jest inaczej to... kwestia czasu... Poza tym jest chyba słabo "zajęty" skoro się kumplujecie :)
  • awatar Kochanka Pana M.: @S.B.B.: pewna jesteś że w KAŻDYM przypadku taka przyjaźćń nie istnieje?
  • awatar S.B.B.: Na 100% to w życiu niczego nie jestem pewna. Ale takie jest moje zdanie. Że prędzej czy później do czegoś dojdzie. Pewnie są wyjątki, ale czyż one nie potwierdzają reguły ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

kochankapanam
 
skonana masuje obolałe plecy i rozciera pulsujące w agonii skronie? Okres? Nie, malowanie ścian w swym "pięknym" i nowym mieszkaniu. Została mi się ostatnia ściana do malowania ale po trzykrotnym przemalowaniu siedmiu poprzednich ("o nie! nadal wychodzi zieleń spod spodu!") postanowiłam, że ten wątpliwy zaszczyt odłożę sobie na jutro.
  • awatar S.B.B.: OMG to ładnie... powodzenia z malowaniem i sukcesu!
  • awatar LotarKing: Nowe i piękne mieszkanie to super nowina ! Oby tak dalej pozdrawiam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

kochankapanam
 
i tak to własnie jest, że w momencie najmniej spodziewanym mówi lub robi rzeczy, które sprowadzają mnie na ziemię w dość brutalny i bezwzględny sposób. Jakbym została złapana na lasso podczas podniebnych wojarzy i z całym impetem pociągnięta w dół. Bo nawet idiota wie że jak baba pisze w sms'ie, że jej smutno i źle, to zadaniem chłopa jest zapytać się o powód, tudzież wyrazić współczucie, empatię, względnie zainteresowanie problemami wcześniej wspomnianej baby. A ja zamiast usłyszeć owe zainteresowanie, dostałam w sms'ie jakże przejmujące wyznanie "a ja mam sraczkę" (pisownia oryginalna). Dzisiaj się wytłumaczył, ze była to sraczka w przenośni, niemniej jednak w przenośni czy też nie, owa sraczka przesłoniła jakiekolwiek przejawy empatii...
I tu przydałaby się puenta... ale chyba brak mi słów...
  • awatar LotarKing: Używanie przenośni w esemesach to zabójstwo dla zrozumienia. Zalecenia: unikać.
  • awatar wieczna pesymistka: powiem tak..... faceci to tępe Chu*e
  • awatar S.B.B.: @wieczna pesymistka: to chciałam napisać :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

kochankapanam
 
Cztery lata...
  • awatar LotarKing: WitaY! Jak to miło Cię znowu oglądać. Jednak żyjesz! Już myśleliśmy, że Cię jakaś otchłań pochłonęła czarna i przepastna i stracimy z Tobą kontakt na zawsze. Co u Ciebie nowego? Opowiadaj! :-) :-) :-)
  • awatar S.B.B.: Kolejne cztery będą lepsze :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

kochankapanam
 
Do przeprowadzki na swoje zostało parę dni. Do końca mordęgi z pracą naukową też niewiele. Do końca tego całego syfu... sam jeden bóg wie. I nie wiem czemu mówi mi rzeczy, które w sytuacji analogicznej, a odwrotnej nie przeszłyby mi przez gardło "o! małżonka zrobiła wpis na blogu..." <na rany Chrystusowe! Po co mi ta wiedza?!>. Oczywiście będąc ciekawskim jajem nie omieszkałam nie zajrzeć ale wpłynęło to destrukcyjnie na moje emocjonalne struktury, więc stan zdezorientowania trwa nadal. Swoją drogą lepszy taki stan, niż stan zamroczenia miłosnego.
Zaczęłam czytać "Shogun'a". Po raz kolejny. Nasza historia, książka zresztą z dedykacją od niego, jako że prezent urodzinowy. Niemniej jednak książka  w pewien magiczny sposób obnaża wcześniej zagubione resztki honoru, szacunku, samurajskiej postawy, która nijak ma się do wcześniej wspomnianego syfu. Nadzieja, że postawi mnie to na nogi jest ogromna.

A rozstają się wszyscy... jako gówniarz myślałam że miłość jest wieczna, że jak za kogoś wyjdziesz, to tak zostanie. A ludzie wokoło zdradzają, są zdradzani, rozstają się, rozchodzą... Nie poznaje tego świata.
A koniec końców jest taki, że trzeba się zebrać, pozałatwiać sprawy, poczekać na przypływ gotówki, pozałatwiać jeszcze parę spraw i iść dalej nie patrząc za siebie. Bo patrząc za siebie można się nabawić co najwyżej zdrętwienia szyi...
  • awatar S.B.B.: Jejku... wreszcie jesteś :) Cieszę się, czytając coś co napisałaś. Pozdrawiam i mam nadzieję, ze będziesz zaglądać
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

kochankapanam
 
fryzura
 
Kochanka Pana M.: żyję kochana, żyję :) pozdrawiam :)
 

kochankapanam
 
Oto dzień w którym patrząc na przypadkowo spotkane na ulicy bliźniaki w podwójnym wózku nie poczułam jak zawsze bólu, przygnębienia i wielkiego żalu wiedząc że to symbol początku końca dla naszego "związku". Zazwyczaj w takim momencie ogarniała mnie pusta i zaczynałam o tym wszystkim myśleć. I oto dzień kiedy pierwsza myśl jaka mi przyszła do głowy po ujrzeniu w/w to "ooo jakie słodkie bobasy". I wielki, wielki szczery uśmiech.

Tydzień temu na jednym z wyjazdów treningowych spotkałam pewnego człowieka, narodowości nie polskiej, który jest jednym z zawodników. Prawda jest taka ze nie zamieniliśmy ze sobą pełnego zdania. On nawet nie zdaje sobie sprawy z tego co do niego czuje, nie wiem o nim zbyt wiele (nie wiem czy przypadkiem i on nie jest w związku) ale zakochałam się w nim bez pamięci. Jest całkowicie nie dostępny, zobaczę go może za pół roku, ale to nie zmienia faktu ze pomógł mi w zupełnie nieświadomy sposób, zapomnieć (przy najmniej na jakiś czas) o panu m. i pomóc uwierzyć w to, że może być jeszcze dobrze :)

Na chwile obecną, w tej minucie jestem szczęśliwa :)
  • awatar AIDAblu: :)
  • awatar LotarKing: Hey jak miło Cię tutaj widzieć całą i zdrową. Czy ty tylko takich trudnych i niedostępnych wyszukujesz z otoczenia? Nie lubisz łatwo i z górki, bez troski i zgadywanua? :-)
  • awatar S.B.B.: Tyle miesięcy nie piszesz. Może chociaż jedno słowo "żyję". Czekam :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

kochankapanam
 
Jak tam milczałam przez te 9 miesięcy prawieże, to musze przyznać że poprostu za Wami tęskniłam :) No ale na szczęście moge pisać ile dusza zapragnie bo co najgorsze, juz za mną. Coraz częsciej dochodzę do wniosku że to wszystko naprawde nie ma przyszłości i że lepiej mi będzie bez niego. A tak naprawde najczęsciej czuje do niego obrzydzenie. Nie fizyczne, bo musze przyznać że nadal mnie pociąga, ale jak pomysle jak on sie zachowuje... Wczoraj bylismy na piwie. Ot tak, żeby pogadać. Pogadalismy ale widziałam że aż go skręca żeby mnie pocałować, dotknąć, przytulić, albo i więcej,o czym oczywiście otwarcie mówił. Braki ma, a żona pewnie obojętna na jego potrzeby. Ha! Nie ona jedna. Pod koniec tygodnia bede chciała z nim powaznie porozmawiać, ustalić pewne kwestie i definitywnie skoczyć nasze relacje uczuciowo-fizyczne. Być tylko przyjaciółmi i zachowywac sie jak przyjaciele. Nie jak kochankowie. Pewnie powiecie że powinnam wogóle zerwać z nim kontakt. Fizycznie nie jest to możliwe, bo musiałabym sie wyprowadzić, a tego zrobić nie moge. Poza tym... mam jakąś taką dziką satysfakcje wiedząc że bedzie na mnie patrzył, rozmawiał codziennie i nie będzie mógł zrobić nic na co będzie miał ochote... niech teraz on troszke dla odmiany pocierpi...
  • awatar ♥DżejSi♥: on?? zycze Ci tego, ale żeby nie bylo wrecz odwrotnie. Musisz panowac nad sytuacja!!
  • awatar LotarKing: No ! Moje modlitwy zostały wreszcie wysłuchane ! Cieszę się, że zasłona spadła z Twoich oczu!
  • awatar Lizzzy: WRESZCIE.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›